sobota, 24 września 2011

It's fuckin' alive!

Tadam, proszę, żyję, jak widać.

Już myślałem, że sam zapomniałem o tym miejscu, że zapomniałem o prowadzeniu tych specyficznych, często niejasnych zapisków.


Ostatnio doszedłem do odkrycia, że pamiętam czasy, pierwszego, poważnego zakochania.
Geez, jakie to były fajne, ale z drugiej strony popierdolone i specyficzne czasy.
Pamiętam, że wtedy troszkę, niewiele ale jednak, mam sobie do zarzucenia. Drugiej stronie, cóż, niewiele, choć przyznam, że zarzuty są ciężkie.
Tak czy inaczej, pamiętam, że o niektórych kobietach z mojego życia, prawie zapomniałem (nie jest to powód do dumy, wiem przecie), ale o tej Konkretnej - ni cholery. Pamiętam naprawdę wiele rzeczy, mniej lub bardziej miłych, choć przyznam, że tych miłych chwil, pamiętam duuużo więcej.


Taka mała refleksja.



Co jeszcze? Wreszcie zdana matura, jeden problem z głowy, zaraz startuję ze studiami. Fajna sprawa, chyba.

No i zacząłem z kimś grać. A. gra na basie, ja na gitarze. Co prawda, szukamy perkmana, ale już teraz czuję, że robię coś naprawdę swojego, coś Nie Do Podrobienia. Oby coś fajnego i większego z tego wyszło.



A teraz żegnam czule, i idę spać, trzeba kiedyś przecież się naładować.






PS: Co ktokolwiek jeszcze to czyta, czy może już są to praktycznie własne prywatne zapiski o których znów nikt nie wie?



Całuski.

5 komentarzy: