wtorek, 23 listopada 2010

Teardrop

Notka krótka, odbiegająca od ostatnich tematów.


Olka, puknij się w łeb. Myślisz, że w jakikolwiek sposób mi na Tobie zależy? Przykro mi - ale nie. Nie wmawiaj sobie, że jesteś jakimś pępkiem świata.

Moje chwilowe zainteresowanie, spowodowane było, faktem, Twojego mega upodlenia alkoholowego, którego świadkiem jednej nocy byłem. Byłem ciekaw, jak Twój mega odpowiedzialny facet się Tobą opiekuje.

A teraz wracam spać, bo niektórzy muszą czasem odespać pracę.




Pierdolona gojowska logika.





I mnie wyprowadzili z równowagi.

niedziela, 21 listopada 2010

Mnie się chyba nie da kochać.

Uwielbiam to.

Uwielbiam to kiedy penel jest najebany i zapomina o tym kto jest jego kumplem.

Uwielbiam pierdolone ploty na mój temat.






Uwielbiam to, że kurwa, Wam wszystkim się wszystko w życiu układa.





Зима

piątek, 19 listopada 2010

Nie to nie, mówię nie, myślę nie gdy mówię nie.

Nie mówisz prawie nic.



Robi się coraz ciszej. Cisza mnie trochę przeraża.

czwartek, 11 listopada 2010

Fajnie...

... że jest fajnie?




Nie wiem czy tak jest.




Senselessness

środa, 10 listopada 2010

Bad Time

Jedna doba... dwie? Nawet nie umiem tego policzyć, od ilu rozmawiamy krótko. Moja praca, Twoja szkoła, moje zmęczenie, dają prosty wynik - niewyjaśnioną i mocno pochrzanioną tęsknotę.




A może to wcale nie tak? Może, to moja rozbuchana wyobraźnia, wbiła do głowy coś, czego nie ma, może coś sobie ubzdurałem? Jestem zły na siebie, gdyż powinienem nie wpierdalać się w kogoś życie. A może wręcz przeciwnie - mnie w nim nawet przez chwilę nie było?




Nie odpowiem na to - Ty powinnaś. Nie musisz.



Ale chciałbym po prostu wiedzieć.






PS: Praca 13 godzin wcale nie jest bardziej męcząca od 8 godzinnej i wcale nie ssie.






Cholernie cicho tu jest. Za cicho...

niedziela, 7 listopada 2010

Melodia na dobranoc

Gdybym był choć tak utalentowany w 0,0001% jak Leszek Możdżer, pokazałbym Ci, co do Ciebie czuję.


Użyłbym samych dobrych nut, tych spokojnych akordów... zacząłbym od C-dur, prawą rękę grając dźwięki okoliczne... Nagle uderzyłbym mocno w akord e-moll, prawa ręka wpadłaby w szał. Szukałbym tych najlepszych dźwięków, które by pokazały, jaki spokój ogarnia mnie w tej chwili, teraz, gdy rozmawiamy o Miłości. Nie naszej, bo Jej nie ma, o tej, którą każde z nas przeżyło.




Uwielbiam słuchać przez słuchawkę telefonu Twojego głosu. Nawet najpiękniejsze kompozycje Możdżera, Davisa czy Stańki, nie koją mojej zbolałej głowy jak Twój głos.




To prawie jak wyznanie.

sobota, 6 listopada 2010

Jeśli wiesz co chcę powiedzieć...

To jest zadziwiające, jak jedna osoba, która istnieje na drugim końcu Polski, może sprawić, że stajesz się lepszym człowiekiem.



To aż dziwne. Kiedyś bym uznał, że jest to chore i trzeba uciekać.
A ja uciekać nie chcę więcej. To, że planuję wyjazd na inny drugi koniec Polski, nie jest ucieczką. Chcę zmieniać coś tak błahego jak miejsce zamieszkania. Tak, zainspirowałaś mnie.



Boję się jedynie, że jestem tak złym, zdegenerowanym i bez młodzieńczego ducha osobnikiem, że nic nie dam dobrego.







Arrgh, jedyne czego nie zmieni chyba nikt i nic, to za dużo myśli różnych.









Jeżeli się uda, to pójdę z Patrykiem na Myslovitz. Zrobię dla Ciebie jakieś dobre zdjęcia chłopaków.






PS: Praca barmana ma jeden podstawowy plus - możesz obserwować ludzi, w różnych stanach "skupienia", dzięki czemu, przekonuję się, że nie lubię mocno pijanych ludzi, który robią różne głupie i pozbawione wszelakiego sensu rzeczy.

czwartek, 4 listopada 2010

Psycho Killer

Tadaaam, Pan Majcher wrócił z pracy.

Pan Majcher ma za 6,5 h próbę z nowym składem.

Pan Majcher dziś odstawił się jak cieć na Boże Ciało, i jest mu z tym dobrze.

Pan Majcher nie może doczekać się aż naprawi Krugerowy kontrbas.

Pan Majcher cały dzień słucha "chciałbym umrzeć z miłości" i nie ma po tym deprechy, tylko jest uśmiechnięty.

Pan Majcher nie może doczekać się przerwy świątecznej z paru powodów.

Pan Majcher musi przestać pisać o sobie w trzeciej osobie.










Jest koszmarnie dobrze, bez patrzenia, czy wszystko się zaraz rozpieprzy w drobny mak.