To jest zadziwiające, jak jedna osoba, która istnieje na drugim końcu Polski, może sprawić, że stajesz się lepszym człowiekiem.
To aż dziwne. Kiedyś bym uznał, że jest to chore i trzeba uciekać.
A ja uciekać nie chcę więcej. To, że planuję wyjazd na inny drugi koniec Polski, nie jest ucieczką. Chcę zmieniać coś tak błahego jak miejsce zamieszkania. Tak, zainspirowałaś mnie.
Boję się jedynie, że jestem tak złym, zdegenerowanym i bez młodzieńczego ducha osobnikiem, że nic nie dam dobrego.
Arrgh, jedyne czego nie zmieni chyba nikt i nic, to za dużo myśli różnych.
Jeżeli się uda, to pójdę z Patrykiem na Myslovitz. Zrobię dla Ciebie jakieś dobre zdjęcia chłopaków.
PS: Praca barmana ma jeden podstawowy plus - możesz obserwować ludzi, w różnych stanach "skupienia", dzięki czemu, przekonuję się, że nie lubię mocno pijanych ludzi, który robią różne głupie i pozbawione wszelakiego sensu rzeczy.
sobota, 6 listopada 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Aż by się chciało powiedzieć, że to już było. Wiele razy.
OdpowiedzUsuńAle co było wiele razy?
OdpowiedzUsuńJak ja lubię, gdy ktoś nie mówi dokładnie o co chodzi.
Ktoś z drugiego końca Polski.
OdpowiedzUsuńWięcej wskazówek?
OdpowiedzUsuńO nic/nikogo konkretnego mi nie chodziło. Takie po prostu wnioski z kilkuletniej znajomości.
OdpowiedzUsuńChyba zaczynam podejrzewać.
OdpowiedzUsuńA podejrzewaj na zdrowie. Nie wadzi mi to.
OdpowiedzUsuń