Gdybym był choć tak utalentowany w 0,0001% jak Leszek Możdżer, pokazałbym Ci, co do Ciebie czuję.
Użyłbym samych dobrych nut, tych spokojnych akordów... zacząłbym od C-dur, prawą rękę grając dźwięki okoliczne... Nagle uderzyłbym mocno w akord e-moll, prawa ręka wpadłaby w szał. Szukałbym tych najlepszych dźwięków, które by pokazały, jaki spokój ogarnia mnie w tej chwili, teraz, gdy rozmawiamy o Miłości. Nie naszej, bo Jej nie ma, o tej, którą każde z nas przeżyło.
Uwielbiam słuchać przez słuchawkę telefonu Twojego głosu. Nawet najpiękniejsze kompozycje Możdżera, Davisa czy Stańki, nie koją mojej zbolałej głowy jak Twój głos.
To prawie jak wyznanie.
niedziela, 7 listopada 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz