Tadam, proszę, żyję, jak widać.
Już myślałem, że sam zapomniałem o tym miejscu, że zapomniałem o prowadzeniu tych specyficznych, często niejasnych zapisków.
Ostatnio doszedłem do odkrycia, że pamiętam czasy, pierwszego, poważnego zakochania.
Geez, jakie to były fajne, ale z drugiej strony popierdolone i specyficzne czasy.
Pamiętam, że wtedy troszkę, niewiele ale jednak, mam sobie do zarzucenia. Drugiej stronie, cóż, niewiele, choć przyznam, że zarzuty są ciężkie.
Tak czy inaczej, pamiętam, że o niektórych kobietach z mojego życia, prawie zapomniałem (nie jest to powód do dumy, wiem przecie), ale o tej Konkretnej - ni cholery. Pamiętam naprawdę wiele rzeczy, mniej lub bardziej miłych, choć przyznam, że tych miłych chwil, pamiętam duuużo więcej.
Taka mała refleksja.
Co jeszcze? Wreszcie zdana matura, jeden problem z głowy, zaraz startuję ze studiami. Fajna sprawa, chyba.
No i zacząłem z kimś grać. A. gra na basie, ja na gitarze. Co prawda, szukamy perkmana, ale już teraz czuję, że robię coś naprawdę swojego, coś Nie Do Podrobienia. Oby coś fajnego i większego z tego wyszło.
A teraz żegnam czule, i idę spać, trzeba kiedyś przecież się naładować.
PS: Co ktokolwiek jeszcze to czyta, czy może już są to praktycznie własne prywatne zapiski o których znów nikt nie wie?
Całuski.
sobota, 24 września 2011
czwartek, 4 sierpnia 2011
Niby dobrze, niby nie.
Niby lepiej. Niby fajny koncert, pierwszy od w pizdu dawna, na jakim byłem. Niby też w domu lepiej i z głową lepiej.
Niby tak, a niby nie.
Teina dalej działa, niby jest niby nie, ale co tam, przetrwam. Tik tak, tik tak, wszyscy kładą się na wznak.
Niby tak, a niby nie.
Teina dalej działa, niby jest niby nie, ale co tam, przetrwam. Tik tak, tik tak, wszyscy kładą się na wznak.
poniedziałek, 25 lipca 2011
Ice Age
Pomimo lata, teoretycznego, łeb nawala i widzę wokół tylko lód i czuję mróz.
Teina + witamina C + liście mięty zalać gorącą wodą i dosłodzić naturalnym miodem.
Kill Bill. Radiogłowi i Wróżki. Wszystko naraz. Ból całego ciała, który opanowuje mnie coraz częściej.
Chuj nie zdrowy jestem.
Teina + witamina C + liście mięty zalać gorącą wodą i dosłodzić naturalnym miodem.
Kill Bill. Radiogłowi i Wróżki. Wszystko naraz. Ból całego ciała, który opanowuje mnie coraz częściej.
Chuj nie zdrowy jestem.
niedziela, 17 lipca 2011
Am I alive?
Żyję?
Podobno tak.
Jestem tak cholernie daleko, od Szczęścia, że czuję to pieprzone ssanie w żołądku.
Znów łeb napierdala. Częściej się przez to denerwuję.
I oficjalnie dowiedziałem się, że mogę oddawać szpik. Może komuś wreszcie na coś się przydam.
A Ty? Ty jesteś mi cholernie blisko, mimo że tak daleko i daleko.
Muszę niedługo stracić trochę czasu, bo już nie panuję.
Podobno tak.
Jestem tak cholernie daleko, od Szczęścia, że czuję to pieprzone ssanie w żołądku.
Znów łeb napierdala. Częściej się przez to denerwuję.
I oficjalnie dowiedziałem się, że mogę oddawać szpik. Może komuś wreszcie na coś się przydam.
A Ty? Ty jesteś mi cholernie blisko, mimo że tak daleko i daleko.
Muszę niedługo stracić trochę czasu, bo już nie panuję.
czwartek, 2 czerwca 2011
Jestem dziwnym uczuciem Jack'a.
Jakim? Takim dziwnym, prawie nie do opisania. Mieszaniną niesmaku, litości, żałości, radości.
A jeżeli należę do Jack'a - to Jack należy do mnie.
Czyli jesteśmy jednością.
Prawda, że tak?
Prawda?
Nie?
A jeżeli należę do Jack'a - to Jack należy do mnie.
Czyli jesteśmy jednością.
Prawda, że tak?
Prawda?
Nie?
poniedziałek, 30 maja 2011
niedziela, 29 maja 2011
czwartek, 26 maja 2011
Daisys.
Wczoraj były fioletowe kwiatki.
Dziś były stokrotki.
Jutro będzie bez - o ile znajdę.
A później?
Nie wiem, cieszę się jak dziecko, tym wszystkim, jak bardzo wspaniały sprawy przyjęły obrót.
Jestem szczęściem Jack'a.
Dziś były stokrotki.
Jutro będzie bez - o ile znajdę.
A później?
Nie wiem, cieszę się jak dziecko, tym wszystkim, jak bardzo wspaniały sprawy przyjęły obrót.
Jestem szczęściem Jack'a.
środa, 18 maja 2011
Pan Szczur.
Kolejny dzień.
Jest lepiej. Podniosłem swoją samoocenę rozpoznając fałszywą firmę, która chciała mnie zrobić na kasę, po 2 minutach siedzenia w ich biurze. Bycie zajebistym to ciężka sprawa.
Poza tym to nic, włóczę się po dzielnicy ze słuchawkami na uszach, słucham non stop słów, które ostatnio do mnie trafiają najbardziej.
Obwiązałem się drutem,
zjadłem jabłko zatrute,
ręce sobie pociąłem w trzy pizdy.
Ułożyłem się grzecznie,
I czekałem aż wreszcie,
Przyjdzie zdechnąć ku chwale ojczyzny.
W piątek koncert CKOD - wreszcie porządna, negatywnie nastawiona energia do ludzkości.
Yummy.
Jest lepiej. Podniosłem swoją samoocenę rozpoznając fałszywą firmę, która chciała mnie zrobić na kasę, po 2 minutach siedzenia w ich biurze. Bycie zajebistym to ciężka sprawa.
Poza tym to nic, włóczę się po dzielnicy ze słuchawkami na uszach, słucham non stop słów, które ostatnio do mnie trafiają najbardziej.
Obwiązałem się drutem,
zjadłem jabłko zatrute,
ręce sobie pociąłem w trzy pizdy.
Ułożyłem się grzecznie,
I czekałem aż wreszcie,
Przyjdzie zdechnąć ku chwale ojczyzny.
W piątek koncert CKOD - wreszcie porządna, negatywnie nastawiona energia do ludzkości.
Yummy.
poniedziałek, 16 maja 2011
O nic nie błagam.
Idziemy dalej, drogi czytelniku, dalej, przed siebie!
Żyję, jak widać. Jest ciężko, ale jak mawiał Niecki, co mnie nie zabije, to mnie wzmocni, choć prawdę powiedziawszy mam ostatnio już wszystkiego i wszystkich dosyć.
No ale nieważne, damy radę.
Prawda?
Żyję, jak widać. Jest ciężko, ale jak mawiał Niecki, co mnie nie zabije, to mnie wzmocni, choć prawdę powiedziawszy mam ostatnio już wszystkiego i wszystkich dosyć.
No ale nieważne, damy radę.
Prawda?
sobota, 14 maja 2011
Źleźleźle.
Mama zawsze mówiła, żebym nie zadawał się z kobietami. Krzywdzą, ranią, nie rozumieją wielu rzeczy i wiecie co, miała rację.
Ostatni tydzień był słodko-gorzki ponad normę.
Nie pasuję tu.
Ostatni tydzień był słodko-gorzki ponad normę.
Nie pasuję tu.
wtorek, 10 maja 2011
niedziela, 1 maja 2011
Someday, maybe in May.
Maj. Żarówkę ktoś u góry rozkręca na pełną parę i włącza klimę. To jest dobre.
To, że zaraz jest matura, a ja chuj się uczyłem - nie jest dobre.
To, że po domówce u mnie, nikt nie został żeby posprzątać - jest chujowe.
Idę ogarniać i upolować obiad.
PS: Tak, nic się dzieje w moim życiu.
To, że zaraz jest matura, a ja chuj się uczyłem - nie jest dobre.
To, że po domówce u mnie, nikt nie został żeby posprzątać - jest chujowe.
Idę ogarniać i upolować obiad.
PS: Tak, nic się dzieje w moim życiu.
niedziela, 17 kwietnia 2011
Spring's depression.
Dziś zakończyłem naukę w liceum. Oceny całkiem niezłe, tylko dwie trójki. Jeszcze tylko matura i kóniec.
Jak zwykle dostaję chandry na wiosnę. Wszyscy się cieszą, ptaszki śpiewają, ludziki się zakochują, a ja nie wiem co mam począć.
W razie czego, wyjadę do Norwegii.
Jak zwykle dostaję chandry na wiosnę. Wszyscy się cieszą, ptaszki śpiewają, ludziki się zakochują, a ja nie wiem co mam począć.
W razie czego, wyjadę do Norwegii.
czwartek, 17 lutego 2011
The Phantoms live @ Time Cafe, Warsaw
I proszę bardzo, obiecane zdjęcia, nieco spóźnione - są. Bałem się, że z tych dwóch rolek filmu nie będzie żadnego ciekawego kadru, a tu proszę. I jak na pierwsze strzały po praktycznie dwuletniej przerwie - jakoś to idzie.
Wszystkie foty robione aparatem Yashica FX-3 Super 2000 z obiektywem Yashica LENS MC ZOOM 28-80 1:3,9-4,9 , wykorzystałem ILFORD PAN 400 forsowany do 3200. Obróbka nieznaczna, na skanowanych nehatywach, ogranicająca się do balansu bieli i tym podobnych.
Subskrybuj:
Posty (Atom)