No i proszę.
Wyrzucili mnie z Mazel Tov. Cóż, nie zagłębiajmy się w ten temat, ja Cię proszę Świecie.
Dziś dzień pod znakiem sprowadzania sprzętu z Doków, Marta, potem kawa z Olą K. , potem siedzenie w domu i granie na elektryku. Coraz mniej psychadeli, coraz więcej brudu w muzyce.
Dobrze, źle?
Chuj jeden wie.
I ten kawałek cały dzień w głowie.
Czas wreszcie zrobić te badania. Niby robili, przy oddawaniu krwi, ale ja im tam nie wierzę.
PS: Moje podkrążone oczy postarzają mnie. Nie dziwię się pytań "co bierzesz?".
wtorek, 19 października 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz