No i proszę, znów jestem.
I co u mnie? Praca, szkoła, imprezy, więcej pracy, więcej imprez, i maksymalnie w chuj pracy.
Na nic prawie nie mam czasu. Spędzam prawie każdą chwilę w robocie, którą, co najgorsze, naprawdę lubię. Obrzydliwość.
W życiu prywatnym? Cóż. Spotkałem się z Martą. Martą, którą zostawiłem dla Oli. I? Hmm. Jest dobrze? Nie wiem. Chyba tak.
Sonia zostawiła mi zaproszenie na swoją 18-stkę, zaznaczając że będzie tam Ola. Czy pójdę?
Na 99% nie, bo idąc na imprezę, mam ochotę się zabawić, a nie dołować jej osobą. Nie żebym coś do niej czuł, AGAIN, po prostu - Ona nie chce mi poświęcić nawet 5 minut, żeby porozmawiać? To po cholerę mamy być na tej samej imprezie. Oczywiście - można nie rozmawiać, przebywać w innych pomieszczeniach, ale po co? Poza tym, zaproszenie od Soni, jest dla mnie trochę gówno warte. Dlaczego? Ach, odpowiedź jest prosta - po cholerę mnie zaprasza na swoją imprezę, skoro ani nie jesteśmy przyjaciółmi (przyjaciele spędzają ze sobą czas, pomagają sobie, rozmawiają, a przypominam że od drugiego LO do mojego domu nie jest daleko, bądź odwiedzenie mnie np. w Mazel Tov nie jest podróżą na drugi koniec świata. Tak więc po co mam się tam pojawić? Nie jestem w gronie najbliższych jej znajomych, nawet tych dalszych, a przynajmniej ciągle jest mi dawane to odczuć. Więc pytam się - po co?
A Ola podobno jest szczęśliwa i szalenie zakochana i dalej bywa w Krugerze. No dobra - i co w związku z tym? I tak specjalnie przychodzę tam w nocy, żeby jej nie spotkać. Bywa tam? No super, i? Jest szczęśliwa - ok, i co w związku z tym? Cieszę się, niech będzie szczęśliwa i z samym papieżem (tak drogie dzieci, dla gojów, choćby nieważne jak starających się być Żydówkami, papież jest święty, a papież polak tym bardziej), ale co mi do tego? Zaczęła nowe życie i tyle. Ja w nim nie uczestniczę.
Cytat dnia ( kiedy spotkałem Krzyśka) : Majcher! Jak ty wyglądasz?! Na kurwy idziesz, czy co?
piątek, 15 października 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz