Tadam. Nie było mnie parę dni, gdyż:
a) pracowałem
b) pracowałem
c) więcej pracowałem
d) spałem
Zaznacz poprawną odpowiedź.
Tak więc, praca, praca, praca. Dziś wyjątkowo był niewielki ruch, plus mogłem wyjść trochę wcześniej. PannoAnno dziękuję, najukochańsza szefowo pod słońcem. Co poza tym? Spędzanie czasu z Alicją, przy której wychodzę na muzycznego analfabetę, ale ani Jej ani Mi to nie przeszkadza. Jest przynajmniej z kim pogadać.
Praca jest super. Gotuję, serwuję, zagaduję, zmywam, sprzątam, więcej gotuję, piję herbatę, palę papierosy, uśmiecham się do ludzi mimo kataru. Lubię moją pracę.
Normalnie, nie czytam komentarzy, bo przecież nie po to piszę. Ale dziś ten który znalazłem, prawdę powiedziawszy... hm. Nie wiem aż co sądzić. Tak jak przeważnie, wiem kto i co pisze, w jakim kontekście. A tu, nagle!, nie wiem nic.
Osobo, która podpisujesz się jako Mr, napisz raz jeszcze. Aż jestem ciekaw.
I tak, wiem, że byłem nie raz skurwysynem.
I co w związku z tym? Mam płakać, albo coś? Żałuję tego, nawet nie wiesz jak bardzo, że zraniłem wielu ludzi. I ma to na mnie ciążyć całe pieprzone życie? Litości, ale to trochę abstrakcyjna sprawa jak dla mnie.
A teraz idę zrobić herbatę i obejrzeć jakiś film. Należy mi się.
PS: Ona szczęśliwa z tego co wiem, ja zadowolony - czyli i wilk syta i owca cała, czyli, jest ok.
Prawda?
środa, 6 października 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz