sobota, 2 października 2010

Ekhem! - No chyba nie!

Ostatni weekend mija pod znakiem pracy i imprezowania. Robię z siebie ździrę, poznaję miłe koleżanki Jabby, nie mniej miłe koleżanki Luke'a Skywalker'a, ogólnie, dużo koleżanek. Whoam!


Tak czy inaczej. Co dziś się wydarzyło? Spanie do późna, obiad, Doki, Proces'owy koncert (jakkolwiek gejowsko to zabrzmi i luv it), potem blaszany, potem Kruger i rozmowa z Małgosią, krótka, aczkolwiek była, co jest dla mnie co najmniej dziwne, ale ja przecież nie rozumiem połowy świata, ot co.


Potem Absynt, tańczenie na stole w czerwonych nerdach (zdobyczne, są genialne!), dziwne spojrzenia ludzi, i smutny Penel, który usłyszała coś niemiłego. A z racji że to właściwie jedyny funfel, to trzeba mu pomóc, ot co!



A teraz Państwo wybaczą, ale śmierdzę, bolą mnie nogi, wypluwam sobie płuca i chcę iść spać.




PS: Coś mi się wydaje, że mnie w Dokach przestają lubić. Tadaam, nic nowego.

PS2: Hah, nie ma to jak olewanie przez ludzi, z którymi nawet pogadać nie można, bo coś sobie ubzdurali.

PS3: Majcher jest zmienny coś ostatnio. Wciśnij "lubię to!"

1 komentarz: