Jutro wieczorkiem do pracy, aby zarobić na jebany mandat
I od poniedziałku Mazel Tov! Nareszcie, nie mogłem się doczekać, kiedy wreszcie tam wrócę.
Ani razu nie pomyślałem o zadzwonieniu do Niej. To całkiem dobrze! Choć przyznam szczerze, że chciałbym pogadać, byśmy nie skakali sobie do oczu. Ale że Ona uważa WCIĄŻ, że chcę powrotu, to Jej sprawa.
PS: Mystic River. Tak będzie się nazywał mój zespół. Jestem pod wrażeniem filmu, niebawem biorę się za książkę.
PS2: Jak będę duży, chcę być jak Sean Penn.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz