niedziela, 5 września 2010

Warszawa płonie!

Nareszcie! Nareszcie, nareszcie, nareszcie i jeszcze raz nareszcie.


Warszawo, przybyłem do Ciebie. Co prawda na razie tylko na chwilkę, ale to już coś. Siedzę właśnie w empik cafe na Dworcu Centralnym, popijam mocną dużą espresso, słucham Pixies, czekam na Grzesia, i ogólnie jest przepięknie. Co z tego że pogoda do dupy? Co z tego że 90% populacji Dworca to menele i ćpuny, przy których nasze gdańskie pijaczki to kochani synkowie mamusi? I tak jest tu pięknie.



Plany na dziś? Doczekać się Grzesia, potem jakieś śniadanie, zalogowanie mnie w nowym lokum, próba z The Phantoms i pewno jakieś pyfko w Bajce. Dopiero w połowie drogi przypomniałem sobie o braku aparatu. Może Stanisław mi jakiś pożyczy?


Warszawa....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz