Ogólnie dzień był z dupy. Cięzki, senny, głodny, nieprzyjemny, pełen różnych dziwnych akcji. Mam dość. Chciałbym z Nią pogadać. Po prostu, bez alkoholu, na spokojnie. Ale gdzież tam, przecież się nie da.
Kolejny tekst do kolekcji. O tyle dziwny, że robiony na melodię i rytmikę Sappy Nirvany.
Ale temat inny.
I'll make you a superstar, if you'll be happy.
I'll found for you good job, if your mother will be proud
If you ask me, what I want, So i tell you, please go fuck me
Yes, I like it, it's so fine, but please, don't call to daddy.
Now, be with me.
Now, go with me.
No, don't go away from there.
You unambission is OK.
We'll go to my house, So come, take it and suck it.
All the people make a noise, And you're so populary.
All in all, you're my god, But you don't, want to love me.
I'm so boring, yes, I know, it's ok, i'm not saddy.
Now, be with me.
Now, go with me.
No, don't go away from there.
You unambission is OK.
Now, please rape me.
Now, please kill me.
Don't go for police.
Now I don't feel anythin'.
Mam dosyć. Najnormalniej w świecie.
Od 4 października od poniedziałku do środy/czwartku, można mnie spotkać od 14 do 24 w mazel tov. Wiem że i tak nikt nie przyjdzie, ale próbować tak desperackich środków można.
Dobranoc. Nie chcę się budzić.
sobota, 25 września 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz