Po przemyśleniach, ustaliłem, że nie warto chyba próbować jakoś specjalnie. Niech każdy żyje swoim życiem i tyle. Radę sobie dam. Nie z takimi rzeczami sobie dawałem radę, więc, spokojnie. Ale trza zmienić najwyraźniej nastawienie. Nie dawać za dużo od siebie, bo nie warto najwyraźniej. Nie warto też pakować się komuś w życie - to najwyraźniej nie działa. Nie warto też wspierać za bardzo, a zająć się sobą samym, pozostać egoistą na wymaganym społecznie poziomie. Trzeba też zająć się, tym co teraz ważne - pracą, szkołą. Lepiej na tym wyjdę.
Wieczór spędziłem w Ferber Cafe. Było miło. Uśmiechanie się do kelnerki w za dużych okularach było całkiem przyjemne. Może tam wrócę kiedyś?
Stanąłem dziś przed lustrem, i stwierdziłem że dieta powoli daje rezultaty. Jak dołożymy do tego jakieś ćwiczenia, to może do końca roku się ogarnę.
A teraz idę.
PS: Przyjaciel - osoba, która nie wesprze w najgorszych momentach, którą potem można odesłać w trzy diabły.
środa, 29 września 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz