Pomysł na nowy tekst mi się kołacze, mam nadzieję że wrzucę go na dniach.
Dzisiejszy i ostatnie dni, są kiepskie. Nie wiem czego chcę, od siebie, od życia, od innych ludzi. Postępuję nieracjonalnie, wpadam w pewną paranoję czynów, słów i myśli. Po prostu się znów gubię. I nie jest to pierwszy raz w moim życiu. Chciałbym po prostu usiąść, komuś to wszystko powiedzieć bez strachu o wyśmianie, a zamiast tego siedzę i wklepuję moje cudaczne słowa na cudaczny monitor. Chore.
Obejrzałem sobie rzekomego kochanka Byłej. Nic specjalnego. Choć sam fakt że mnie to interesuje jest dziwne. Dała mi do zrozumienia że jestem chorym popierdolem, oraz żebym się odwalił? Tak więc zrobiłem. Zjebałem sprawę.
Zaś Ta, którą poznałem, chyba na mnie się poznała. Tak, jestem dziwny, i nie jest mi z tym dobrze. Tak, czasem za dużo oczekuję, ale nie wiem jak postępować. Tak, zawracam Ci głowę każdym głupstwem, bo nie mam do kogo mordy otworzyć. Tak, oczywiście, nie musisz dzwonić. Zrozumiem.
Nie sypiam. Nie jem praktycznie więcej niż jeden posiłek dziennie. Wypalam paczkę papierosów, nie pijam kawy, herbaty. Odżywiam się wódką i Colo-podobnymi napojami. Kąpię się raz dziennie, zęby myję dwa razy dziennie. Codziennie oglądam jakiś film - a to odcinek True Blood, a to coś braci Cohenów, a to Woody'ego Allen'a, a to pornole z fabułą. Ogólnie, zaczynam tracić kontrolę nad sobą samym. Albo chodzę wkurwiony na wszystkich, albo siedzę jak autystyczne dziecko i nie zwracam uwagi na nic.
Ostatnio dużo myślę o śmierci. Nie, nie swojej. Po prostu. Jak to działa. Że niby pstryk i po wszystkim? Że niby wystarczy dobrze zadany cios nożem, i tyle? To jest takie łatwe? Dziwne. Wyobrażałem sobie, że zabawa w Stwórcę jest trudniejsza. A tu proszę.
Idę zapalić i położę się w moim okropnym łóżku, gdzie nie zasnę do piątej nad ranem.
PS: Ten wpis brzmi jak jebane wołanie o pomoc.
Bo nim kurwa mać wasza pierdolona jest.
wtorek, 21 września 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz