Jaki był dzień? Poprzedni zakończył się dla mnie dziś o 13. Od 6 rano stanie w Gdyni pod jej szkołą, aby móc chwilę porozmawiać. Skutek - jest chyba bardziej wkurzona. Będę próbował.
Poza tym, nie dzieje się nic. Czekam tylko na poniedziałek kiedy to wrócę do pracy do Mazel Tov. Zajmę się pracą, zarabianiem na sprzęt, z którego nie będę miał z kim korzystać.
Wracam do słuchania Kasi Nosowskiej i innych smutnych piosenek.
************************************************************************************************
So, What now?
Ona, nie chce mnie znać.
Ana, postawiła sprawę jasno.
Nie wiem, czy dobrze czy źle.
Czuję dziwny wewnętrzny spokój, który zowie się - The End. Bitter End.
Teraz muszę iść dalej, muszę być silniejszy. Muszę żyć. Na przekór Jej, na przekór Hashem, na przekór ludziom, na przekór światu. Na przekór tym dobrym, jak i tym złym. Muszę powstać.
Nie może przecież ciągle padać..."
wtorek, 28 września 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz