I jednak znalazłem czas. Szybki na szczęście powrót z pracy.
Jak dzień? Miałko. Na 99% znów zaczynam pracę w Mazel Tov. Oznacz jako lubię to! Będzie wreszcie lepiej?
Nie wydarzyło się nic, poza tym, że gdy byłem w mazel'u weszła Ola z Grabażem. Powiedziałem do właścicielki, abyśmy przeszli do innego pokoju, bo nie chcę jej widzieć. To nieprawda, ale dobrze taka postawa wygląda. Potem do blaszaka przyszli Kura, Gosia i Max. Też ciekawe. Czyżby nagłe zainteresowanie moją osobą, czy może tylko zbieg okoliczności? Nie wiem i nie chcę wiedzieć, niepotrzebne mi to. Nie chcę o tym myśleć. Nie chcę myśleć o Oli, nie chcę myśleć o Ani. Nie ch cę myśleć co dalej. Zajmę się nauką, pracą i tym aby zakończyć tą średnią edukację. Chciałbym więcej, chciałbym pieprzonej Margot, chciałbym się szczerze uśmiechać i cieszyć się z widoku ludzi mi przyjaznych. Przykro mi, zostaje obojętność, nie licząc paru jednostek, które chyba naprawdę obchodzę.
Po szkole od razu do Doków, aby nagłośnić koncert. Potem spać, znów szkoła, a potem? Po szkole pojadę na kawę. Zwykłą kawę w jakimś miłym i cichym miejscu. Może spiszę jakieś teksty? Choć po ostatnich wydarzeniach zauważyłem, że te ciekawsze i prawdziwsze są pisane w jedną chwilę, a nie podczas dumania.
Dobranoc, śmierdzący świecie.
PS: Tak Agnieszko, naprawdę dziś się o Ciebie martwiłem. Że coś Ci się stanie. Nie wiem czemu. Tzn, wiem, ale to nie miejsce aby Ci o tym opowiadać.
piątek, 24 września 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz