JD Night - zaliczone.
Spotkanie klasowe - zaliczone.
Najebanie się jak świnia w czwartek - zaliczone.
Poznanie kogoś nowego - nkl.
Cenzurka z tego weekendu.
Coś więcej? Praca, moi kochani, praca. Potem szkoła, znów praca. Właściwie to poza pracowaniem, uczeniem się, chlaniem, i spaniem na krótkie dystanse, nie zajmuję się ostatnio niczym. Co mnie nie cieszy.
Wiele spraw niepozałatwianych. Wiele kontaktów straconych bądź mocno zniszczonych(raczej chyba nie do odratowania). Ogólnie, to jestem tak znudzony wszystkim naokoło, że jest to aż smutne.
PS: Właściwie, to czegoś lub kogoś mi brakuje, mimo że, na chwilę obecną, mam wszystko co wystarczać powinno do egzystencji.
Brakuje mi Paru Osób. Mimo wszystko, mimo całej chujni z kontaktami z nimi, mimo że, to wszystko to moja jebana wina - brakuje mi ich.
Brakuje mi grania, przebywania na scenie, tworzenia.
Brakuje mi tej fajnej, młodzieńczej radości. Nie dziwię się klientom, którzy biorą mnie nawet za 30-latka, co jest akurat przykładem ekstremalnym. Bo jaki normalny dwudziestolatek zapierdala 7 dni w tygodniu w pracy, zamiast bawić się, uczyć, realizować marzenia?
niedziela, 17 października 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
hehe, Majcher 30 lat
OdpowiedzUsuńKto nie ryzykuje, traci podwójnie.
OdpowiedzUsuń